Są ludzie, którzy widzą szklankę do połowy pełną. Są też i tacy, dla których jest ona niemal zawsze do połowy pusta. Chodzi tutaj o naszą percepcję i emocje, słowem: jak widzimy świat i jak emocje zabarwiają tę wizję. Nasze nastawienie i emocje są widoczne w wielu obszarach nauki. Zawodowo widzę to codziennie, ucząc dorosłych języka angielskiego.
Pewnie wszyscy znamy ludzi, którzy komunikują się pewnie i płynnie (mimo podstawowych umiejętności) oraz takich, którzy zdali wszelkie certyfikaty, ale nie mówią w języku obcym. Widać tutaj jak na dłoni, jaką rolę odgrywa nastawienie i emocje (z dodatkową szczyptą pewności siebie i odwagi).
W tym artykule, rozważymy kwestię nauki i emocji. Zastanowimy się, jak skorzystać na obecności zarówno emocji pozytywnych, jak i negatywnych w naszym życiu. A jeśli na ten moment, miałbyś zgadywać w jakich emocjach lepiej Ci się uczyć, które byś obstawiał? Te o zabarwieniu pozytywnym czy negatywnym? O silnym czy słabym natężeniu?
Zwykle nie analizujemy swojego stanu w momencie zasiadania do nauki, a szkoda. Robiąc to sprytnie i czerpiąc z danych, jakie mamy w dziedzinie psychologii, można wypracować świetne rezultaty. Emocje nie są przeszkodą na naszej drodze, są raczej tłem dla tego doświadczenia. Warto mieć ich świadomość i czerpać z nich, dla jeszcze lepszych wyników w nauce.
Emocje, takie jak gniew, wstyd czy lęk są sygnałem, którego nie powinniśmy ignorować. Bardzo często mówią nam, że jest coś w naszym otoczeniu, co powinniśmy zmienić. Wszystko zależy od ich intensywności i powtarzalności. Jest jeszcze ważny wniosek, który mało kto przytacza: jak donosi psychologia poznawcza: emocje negatywne sprzyjają naszemu skupieniu.
Idąc tym tropem, z psychologii ewolucyjnej wiemy też, że negatywne emocje o silnym natężeniu idą w parze z reakcją "walcz lub uciekaj". Tym samym wywołują w nas widzenie tunelowe. To ten rodzaj uwagi, gdzie widzimy tylko zawężone pole, jakby ktoś poświecił latarką w konkretne miejsce.
Jednak z naszym życiu codziennym negatywne emocje mają raczej umiarkowane natężenie. To te okoliczności, gdy czujemy “to nie mój dzień”. I to właśnie wtedy warto pracować nad nastawieniem do pracy i nauki. A z pomocą przychodzą wnioski z badań Emily Balcetis.
Jej badania sugerują, że nastawienie “keep you eyes on the prize”, czyli właśnie takie tunelowe skupienie na celu - pomaga osiągnąć go łatwiej. Uczestnicy jej badania mieli biec do mety: w jednym warunku patrząc wyłącznie na metę (eyes on the prize), a w drugim mogli się rozglądać. Wnioski? Badani skupieni wyłącznie na mecie, postrzegali ją jako 30% bliższą, a biegli 23% szybciej, niż badani z drugiej grupy.
Wykorzystaj te wnioski dla swojej nauki. Warto z dużą świadomością i skupieniem na zadaniu podjąć temat nauki. Siedzisz z książką od gramatyki? Nie rozglądaj się na boki - keep your eyes on the prize, jak radzi Emily Balcetis. Dbając o otoczenie do nauki można wypracować rezultaty, na których nam zależy. Cisza, brak rozpraszaczy i konkretny plan to podstawa! Wymaga to jednak świadomości i odpowiedniego przygotowania.
Jednak można obalić mit, że negatywne emocje nie sprzyjają nauce. Wszystko zależy od ich natężenia i naszego postrzegania tej sytuacji. To dość zaskakujące, ale nie musisz być w świetnym nastroju, żeby skupić się na nauce. Nie czekaj też na idealny dzień, by zacząć pracę nad językiem obcym. Po prostu wykonaj pierwszy krok.
Tutaj rzecz ma się inaczej. Emocje pozytywne takie jak, radość, wdzięczność czy ekscytacja pomogą nam cementować nawyk nauki. Dopamina, która idzie w parze z przeżywaniem przyjemnych stanów, sprawi, że dane zachowanie zostanie z nami na dłużej.
B.J. Fogg autor książki “Mikronawyki” pisze o tym, jak stworzyć nawyk, który będzie nas cieszył i zostanie z nami na dłużej. Potrzeba nam trzech kroków:
Powiedzmy, że masz nawyk porannej kawy. To czas wyłącznie dla Ciebie. Teraz chcesz postawić na rozwój i dokładasz do tego naukę języka. Postanawiasz usiąść rano nie tylko z filiżanką parującego napoju, ale też 3 fiszkami z nowymi zwrotami po angielsku. Po każdym takim produktywnym poranku czujesz dumę i dajesz sobie uznanie, że pracujesz nad nowymi umiejętnościami. Pasuje do stylu życia, jest małą dzienną porcją i zawiera pozytywny feedback. Działa zgodnie z metodą B.J. Fogga.
Ten prosty przykład pokazuje, jak pozytywne emocje sprawiają “że chce nam się chcieć”. Może radość nie jest najlepszym sprzymierzeńcem głębokiego skupienia - bo wtedy raczej chce nam się śpiewać lub tańczyć, ale służy do zupełnie innych celów.
Pozytywne emocje pozwalają nam osadzić kontekst nauki w przyjemnym otoczeniu. Pozwalają nam połączyć naukę z zainteresowaniami, treściami, które będą przyjemne (a nie tylko pożyteczne). Dopamina będzie paliwem dla długoterminowej nauki, bo walka toczy się tutaj o nawyk, czyli o zachowanie, które będziemy powtarzać długotrwale.
Podsumowując, czy emocje działają na naszą korzyść w nauce? To zależy od ich zabarwienia, natężenia czy zadania, przed którym stoimy. Jak widać zarówno emocje pozytywne, jak i negatywne mogą przyjść z pomocą. Zwłaszcza, gdy świadomie do tego zagadnienia pojedziemy. Zalecam przetestować na sobie, to takie zupełnie nie-szkolne nastawienie, które może obudzić nowy zapał do nauki.