Bardzo wielu uczniów zmaga się z jednym i tym samym problemem. Mimo lat nauki, szkolnych sprawdzianów zdanych na piątkę i wielu kursów, wciąż nie posługuje się angielskim tak, jakby tego chcieli. Co jest blokadą? W tym artykule rozważymy powody tego zjawiska.
Na start trzeba rozważyć zjawisko uczenia biernego i aktywnego. Jeśli znamy wiele słówek i czasów gramatycznych, jednak nie posługujemy się nimi w spontanicznej rozmowie - mamy tu do czynienia z wiedzą bierną, czyli zasobem, z którego jeszcze nie korzystamy. To jest sytuacja, kiedy bardzo dużo rozumiemy, gdy ktoś do nas mówi, jednak sami nie wytworzymy takiej wypowiedzi swobodnie.
Sposób, który może tutaj pomóc to zakorzenienie nowej wiedzy w swoim doświadczeniu życiowym. Chcemy aktywnie pracować na nowym materiale, którego się uczymy. Jak tego dokonać? Na przykładzie: powiedzmy, że chcemy nauczyć się nowego zwrotu “to be snowed under with work”, oznacza to "być zawalonym pracą". W tej sposób odnosimy ten zwrot do swojego życia i budujemy zdanie z użyciem nowego zwrotu. Może brzmieć to tak: I was constantly snowed under with work, so I had to quit my last job.
Szukajmy sposobu na to, by zabarwić wiedzę swoją historią. W ten sposób nowe zagadnienia nie będą suche i bezosobowe, ale będą mieć dla nas praktyczne zastosowanie. Wiemy, jak zastosować je w zdaniu i wiemy jak zapamiętać, bo znaczą dla nas coś więcej niż samo leksykalne tłumaczenie.
Drugim problemem do rozwiązania jest myślenie po polsku. To nasz klasyczny Ponglish, który wychodzi z mieszanki polskiego i angielskiego. Niestety to karkołomna misja, bo w naszej głowie rozgrywa się niezła batalia. Chęć przetłumaczenia tego, co chcemy powiedzieć z polskiego na angielski, jest jak ciągły multitasking. Żonglujemy językami bez świadomości, jak obciążające jest to zjawisko.
Rozwiązaniem jest tutaj czerpać z wiedzy, którą już masz. Nie komplikuj sobie zadania, nie dąż do długich kwiecistych zdań. Skup się na bazie słówek, którą masz w głowie i aktywnie z niej korzystaj. To pozwoli cementować posiadaną wiedzę, zanim wyruszysz w podróż po nowe słownictwo.
Trzeci obszar problemowy to oczekiwania względem wieku. Tacy uczniowie mówią “w tym wieku to już powinnam śmigać!” Jednak sam fakt, uczestniczenia w zajęciach nie gwarantuje sukcesu. Liczy się to ile robimy, by utrwalić wiedzę oraz na ile, dopasowaliśmy techniki uczenia do swoich preferencji.
Swoim uczniom polecam dopasować techniki do swojego stylu i potrzeb nauczania. Próbujmy nowych rozwiązań. Takie testy, jeśli mają być rzetelne, powinny trwać przynajmniej miesiąc. Tyle trzeba, by osadzić nawyk w swoim życiu. Nie poddajemy się zbyt szybko, ale jeśli coś nie działa, nie przeciągamy tego i nie tracimy czasu. Chodzi o to, by testować na sobie sposoby nauki i zwinnie dopasowywać do okoliczności.
Niech to będą samodzielnie przygotowywane notatki, fiszki, precyzyjnie wybrane słówka w zeszycie (zorganizowane tematycznie lub według części mowy). Własne opracowania działają najlepiej, bo pozwalają nam obcować z materiałem dydaktycznym i bardziej zaangażować się w ten proces.
Jak widać diabeł tkwi w szczegółach, a jeśli chodzi o proces nauki w wieku dorosłym jest sporo kwestii do rozważenia. Najważniejsze jest obserwować swoje postępy i świadomie obserwować co działa, a co się nie sprawdza.
Techniki, które kiedyś się dla nas sprawdzały, mogą wciąż być korzystne, ale nie zawsze musi tak być. Kluczowa jest tutaj rola otwartości na nowe i danie sobie przestrzeni na eksperymenty w nauce.
Podsumowując, jakim obszarom warto się przyjrzeć? Swojemu podejściu do biernego i aktywnego uczenia, chęci tłumaczenia swojej wypowiedzi z polskiego na angielski, czy w końcu oczekiwaniom względem wieku i biegłości. Te trzy wyzwania mogą stać na drodze do Twojej swobody w komunikacji w języku angielskim.
Serdecznie zapraszam.